Stojąc
tak sobie zobaczyłam Nialla w bokserkach, na których były różne kanapki,
hot-dogi, lizaki itp. Pomyślałam sobie "Rano też takie miał...?". W
ręce trzymał marchewkę… "Wtf?!" i spierdalał przed Louisem, który
spierdalał przed Harrym który był NAGI!
-
Boożeee! – pisnęłam i schowałam się za Zaynem.
-
Chłopaki! - Wydarł się Zayn. Wszyscy jak jeden mąż, stanęli żeby na niego
spojrzeć.
-
Mamy gościa. - Kiwnął głową na mnie. Nieśmiało wychyliłam się zza mulata.
- Cze-cześć. – No, ale teraz dojebałam,
masakra… Czułam jak robię się cała czerwona. Ej,
czemu tu jest tak gorąco? Z zadumy wyrwał mnie głos głodomorka.
-
No hej Veronica, jak się masz? Co tam u ciebie słychać? Ooo, a co to za ładny
piesek? - Nawijał jak potłuczony. Chciał pogłaskać puszka, ale on na niego
zawarczał.
-
A nie mówiłem, że psy cię nie lubią? – zaśmiał się, Lou.
-
Lubią, lubią. Tylko, że jeszcze o tym nie wiedzą - wyszczerzył się, Niall.
Spojrzałam na Harrego, który jakoś dziwnie się na mnie patrzył. Zaczęłam sie go
trochę bać... A jak się odezwał to już w ogóle się w gacie posrałam.
-
Skąd wytrzasnąłeś tę przybłędę Zayn? Myślałem że stać cię na coś lepszego. I
jeszcze z psem? – zaśmiał się szyderczo. - To nie jest schronisko dla zwierząt.
-
O co ci, kurwa, chodzi? - wściekł się, Zayn. - Jak śmiesz się tak do niej
odzywać?! Jesteś... - Więcej już nie słyszałam, bo stamtąd uciekłam. Jeszcze
nikt nigdy mnie tak nie upokorzył...
Wpadłam,
jak burza do mojego domu. Nawet nie ściągnęłam butów, tylko od razu pobiegłam
na górę. Wbiegając do pokoju, zahaczyłam o coś nogą i jebnęłam, jak długa na
kant biurka. Potem była już tylko ciemność...
Obudziłam
się po jakimś czasie na podłodze... Że jak kurwa?! Aaa, już wiem. Przecież przewróciłam się o coś. Mniejsza z tym.
Tak
sobie myślałam o dzisiejszym dniu, aż nagle o czymś przypomniałam...
-
Kurwa mać! Puszek u nich został! - Szybko wstałam z tej jebanej podłogi i... no
przecież znowu musiałam się wyjebać, tylko że tym razem na lóżko. Dobre i to...
-
Ale helikopter - Nawijałam sama do siebie...przecież. Podeszłam do lustra żeby
zobaczyć jak wyglądam. Oczywiście włosy w nieładzie, krew na czole, czerwone
oczy. Zaraz, wróć! Krew na czole?! Jęknęłam.
-
No to chyba jakieś żarty są - powiedziałam sama do siebie. Spojrzałam na
zegarek, była godzina 22:10. Teraz pół nocy nie będę spać. Poszłam do łazienki
i zmyłam krew. Nie chciało mi się przemywać rany wodą utlenioną. Wspominałam,
że ta rana ma z jakieś dwa centymetry? Nie? No to teraz już wiecie... Nakleiłam
plaster na czoło i wróciłam do pokoju, żeby się uczesać.
Gdy
skończyłam, włączyłam lapka i wyszłam z pokoju. Zeszłam po schodach, modląc się
w duchu żeby tata mnie nie zobaczył. Oczywiście nadzieja matką głupich. Tata
akurat wychodził z kuchni, która tak nawiasem mówiąc jest po lewej stronie jak
się schodzi ze schodów. Ubrany był w zwykłe dżinsy, czarną koszulkę, a na
nogach miał kapcie.
-
Veronica? A tobie co się stało?! - Oczywiście, jak zwykle zaczął panikować.
-
Nic mi nie jest tato, wywaliłam się w pokoju, bo zahaczyłam o coś nogą, sam
wiesz jaki mam bałagan w pokoju - wyszczerzyłam się do niego.
-
Ale na pewno nic ci nie jest? Może pojedziemy do szpitala? Albo lepiej zadzwonię
po jakiegoś lekarza.. - Podeszłam do niego i położyłam rękę na jego
barku.
-
Nic mi nie jest, naprawdę - uśmiechnęłam się. Mój tata jest bardzo opiekuńczy.
-
No dobrze córciu - pocałował mnie w czoło na co znowu moje usta wykrzywiły się
w uśmiechu.
Podeszłam
do drzwi, kiedy mój tata znowu mnie zatrzymał.
-
A ty dokąd o tej godzinie?
-
Zostawiłam psa u znajomych, zaraz przyjdę. Będę za 5 min.
Wyszłam
z domu. Od razu zrobiło mi się zimno. Mimo, że było lato i zapewne dla
normalnego człowieka byłoby ciepło, to mi i tak było zimno. Skierowałam się w
stronę domu chłopaków. Hmm... nie paliły się u nich żadne światła. Chuj z tym,
muszę odebrać swojego psa. Zapukałam do drzwi, nic. Zadzwoniłam, też nic. Jeszcze
raz zapukałam, znowu nic.
-
Co jest kurwa, jaja sobie robią?! - Wydarłam się na cały regulator. Zaczęłam
walić w te drzwi jak jakaś opętana, normalnie. W końcu po 5 minutach, ktoś
raczył otworzyć mi drzwi. Drzwi otworzył mi nie kto inny, jak Harry. Co jest
kurwa? Czy to jest dzień wkurwiania Veronici?!
-
Przyszłaś po tego zapchlonego kundla? - Nawet nie przejął się tym że mam rozwalone
czoło, miło.
-
Zapchlony to jesteś ty - syknęłam. Jak on śmie obrażać mojego kochanego pieska?
I czemu on mnie tak nie lubi?
-
Pff, chciałabyś - uśmiechnął się sarkastycznie. Jednak mimo wszystko, wpuścił
mnie do środka.
-
Twój kundel śpi z Zaynem w jego pokoju. Na górze trzecie drzwi po prawo. -
Przynajmniej raczył mi powiedzieć gdzie jest mój piesio. Skierowałam się w
stronę schodów. Usłyszałam go za sobą.
-
Podziękować to nie łaska?
-
Pierdol się – powiedziałam, pokazując mu środkowy palec. On tylko prychnął i
wyprzedzając mnie, wszedł do jakiegoś pokoju.
Stanęłam
na środku małego tak jakby holu. Po mojej prawej stronie było trzy pary drzwi, po lewej tak samo. A na wprost jeszcze
jedna para drzwi. Ściany były w kolorze brzoskwiniowym, a drzwi ciemnobrązowe.
Weszłam tam gdzie mi kazał Harry. Oczywiście bez pukania. I co zobaczyłam?
Zayna na wpół przykrytego kołdrą, a obok niego Puszka. Oboje spali.
-
Puszek - szepnęłam. - Puszek chodź. – Wołałam go dalej, ale to nic nie dało.
-
Puszek! - Krzyknęłam. Od razu się obudził, a wraz z nim Zayn. Usiadł na łóżku i
patrzył na mnie jakby mi druga głowa wyrosła.
-
Wybacz, przyszłam po mojego psa. No chodź Puszek. - Pies podbiegł do mnie
merdając ogonem. Pogłaskałam go za uchem. Uśmiechnęłam się. - Gdzie jest jego
smycz? - Spojrzałam na Zayna.
-
Leży na biurku razem z kagańcem - uśmiechnął się do mnie.
-
Dzięki. - Założyłam puszkowi kaganiec. - No to dobranoc – powiedziałam,
uśmiechając się. Już wychodziłam z pokoju, gdy nagle poczułam czyjąś rękę na
swoim barku.
-
Poczekaj. - Odwróciłam się do mulata. - Chciałem przeprosić za dzisiejszy dzień
i... O boże, co ci się stało w czoło?! - Głos miał jak mała dziewczynka.
Nie mogąc się powstrzymać, jebnęłam śmiechem.
Nie mogąc się powstrzymać, jebnęłam śmiechem.
-
To nie jest śmieszne! – Powiedział obrażony, jak i przejęty.
-
Ok, ok. Wyjebałam się u siebie w pokoju i zajebałam o kant biurka. Nic mi nie
jest - mrugnęłam do niego.
-
Byłaś w szpitalu? - Jęknęłam w odpowiedzi. - No co?
-
Zachowujesz się jak mój tata. Nie, nie byłam w szpitalu. Nic mi nie jest.
Naprawdę.
-
No... niech ci będzie. - W końcu odpuścił.
-
No dobra, to ja spadam, pa. - Zeszłam po schodach, a Zayn cały czas szedł
za mną.
-
Sama trafię do drzwi - powiedziałam, nie odwracając się.
-
Oj, cicho bądź. Próbuję być dżentelmenem. - Nie musiałam się odwracać, żeby
wiedzieć, że się uśmiecha. Słychać było to po jego głosie.
-
Powodzenia - zaśmiałam się. Gdy byłam już przy drzwiach odwróciłam się do
niego. - No to dzięki za opiekę nad nim i przepraszam.
A
w ogóle wspominałam wam, że Zayn był w samych bokserkach? Gdybyście tylko
zobaczyli jego klatę. Mrrr... Normalnie przecież prawie doszłam na miejscu, na
sam jego widok. A mieć takiego w łóżku to, achh... No cóż, za marzenia nie
karzą…
-
Nie ma sprawy, to ja przepraszam za tą dzisiejszą akcję. Naprawdę mi przykro i
strasznie głupio...
Uciszyłam
go machnięciem ręki. - Było minęło. No to dobranoc jeszcze raz. - Nie chciałam
wracać do tego tematu, bo na samą myśl o tym robiło mi się smutno.
-
Dobranoc - pogłaskał Puszka za uchem, na co pies szczeknął, a mnie pocałował w policzek.
Czułam jak się rumienię. Chyba zauważył to, bo się słodko uśmiechnął.
W
końcu wróciłam do domu. Była godzina 22:46. Trochę się zasiedziałam,
pomyślałam. Nie chciało mi się myć, przebrałam się tylko w piżamę, wzięłam
lapka i położyłam się do łóżka, a Puszek razem ze mną. Zdjęłam mu smycz i
kaganiec i odłożyłam to wszystko na biurko. Przejrzałam fejsa, a potem
włączyłam sobie film pt."Now is Good". Poszłam spać jakoś po 3 nad
ranem, bo po filmie, czytałam jeszcze książkę...
___________________
Uff.. Ciężko było wrócić do pisania po rocznej przerwie :D Mam nadzieję, że tak źle nie jest XD Pozdrawiam ;*
Uff.. Ciężko było wrócić do pisania po rocznej przerwie :D Mam nadzieję, że tak źle nie jest XD Pozdrawiam ;*
Fajne pisz dalej :D
OdpowiedzUsuńRoczna przerwa, ale forma nadal jest! ;) Fajnie piszesz, to Ci muszę przyznać. Bardzo mnie tym urzekłaś. I jestem bardzo ciekawa, co będzie dalej, bo rozdział jest boski!!! Fabuła jest fajna i mam nadzieję, że niedługo coś wstawisz. :)
OdpowiedzUsuńAle zapraszam również do siebie:
http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/
Dziękuję za takie miłe słowa. :) niedługo postaram się coś wstawić :D Na pewno zajrzę :)
OdpowiedzUsuń